Super i nie tylko

Po prostu pasjonaci wyspecjalizowali się w sprowadzaniu rowerów z silnikami i samych silników z rowerowej potęgi – Holandii. Fakt, że ja w tych gaźnikowych jestem noga, boć trudno, żeby tysiąctonowy zestaw na Odrze gaźnikowy pyrkot napędzał. Na przedmiocie “Silniki spalinowe” przelecieliśmy gaźnikowe lotem błyskawicy i zapomnieliśmy. A że od samochodów i motocykli odżegnywałem się jak święcona woda od szatana, jestem w gaźnikowości nieskażony praktyką teoretyk. Skontaktowałem się już telefonicznie z dwoma sprzedawcami, ale wciąż się nie mogę zdecydować. Z jednej strony kusi prędkość, dzięki której obskoczyłbym trasę Koszalin – Miastko (ew. Słupsk) – Koszalin w jeden dzień latem, z drugiej – o wiele większa możliwość awarii i bieda z naprawami, bo sam nie ze wszystkim dałbym radę, a najbliższy serwis może w Gdańsku lub w Szczecinie.  Jest dobra wiadomość, na którą czekałem ""...Polski kapitał nie ma już kontroli nad Bankiem Gospodarki Żywnościowym. Został on dokapitalizowany przez Rabobank Nederlanden i EBOiR. Instytucje te odkupiły też akcje od banków spółdzielczych i zrzeszających."" Nareszcie jako podatnicy przestaniemy co roku dopłacać do miejsc pracy kolesi królika, którzy na dodatek nie potrafili chociaż wyjść na zero w tym biznesie. Tak trzymać Bardzo gęsty tekst i ujęcie tematu japiszonów szerokie ,trochę moim zdanie zbyt szerokie, skutkuje grzęźnięciem w dialektyczne paradoksy czy wręcz pleonazmy. Ehrenberg jest jednym z tych,którzy zostali „ukąszeni” (okreslenie Miłosza ) przez Hegla. Oto przyklady owego heglowskiego języka:
„wolność przymuszajaca podmiot”, „stopienie się wolności i przymusu”, „nadmiar pracy samowyzwoleniem, „wyzyskujący jest wyzyskiwany” , „sprawca i ofiara nie dają się odróżnić”.
Czyli jak to głosil Hegel, wszystko jest swoim przeciwieństwm, niewolnik panem,przyroda duchem itp. Wybitny matematyk Gauss powiedzial,że najwiekszym nieszczęściem niemieckiej mysli było pojawienie się czarodzieja Hegla, który wciąga kolejnego nieszczęśnika do domu luster, bez drzwi wyjściowych.
To zdanie to sama esencja heglowskiego, barokowego języka.
Ta autoreferencyjność generuje paradoksalną wolność, która na gruncie immanentnych jej struktur przymusu zamienia się w przemoc
A nie można by prościej,żeby przecietny inteligent zrozumial ? Np. Człowiek wyznacza sobie jakiś cel(autoreferencyjność) który to cel wytwarza (generuje) dziwną wolność, która zawierając w sobie (na gruncie immanentnych struktur) przymus zamienia się w przemoc. Oto czlowiek postanawia zdobyc Mont Everest,  co wytwarza w nim poczucie wolności, ale w tej wolności chytrze kryje się przymus, bo mimo ze ogarnia go zniechęcenie i chetnie wycofałby się z projektu, to działający w nim przymus (naukowo immanentna struktura przymusu) zamienia się w przemoc i ta przemoc gna go na szczyt góry. To taka próbka przełożenia na język dostępny niefachowcom.
Nastepnie przechodzisz do Rene Girarda. Tu też mamy do czynienia z pseudonaukowym żargonem humanisty. Co to znaczy „zjawisko mimetyczne” ? Troche się podrapalem po głowie, podumalem i nagle eureka, toż to zwykła zawiść, zazdrość. Nie można tak od razu ? Zamiast w tak zawoalowany sposób opowiadać, klimatyzacja Warszawa  że wykluczenie duzych grup po polskiej transformacji wywołało zjawisko mimetyczne, było powiedzieć ,że wywołało zazdrosć, zawiść nieudaczników wobec tych, którzy złapali szansę.
Tu dajesz przykład jasnego , pozbawionego pseudouczonego żargonu, kiedy piszesz od siebie:
przejściem z państwowego na własne – dla innych stało się przekleństwem. Wypadnięciem z utartych od lat kolein, którymi poruszali się jak automaty ci, co nie chcieli i nie umieli brać swego losu w swoje ręce, przyniosło – dla tysięcy, ba, setek tysięcy ludzi wyrzucenie na bruk z zamykanych, nierentownych fabryk-gigantów oraz (na zielną trawkę) pracowników PGR-ów – poczucie odrzucenia/wykluczenia. Niektórzy się dostosowali, wielu, bardzo wielu nie potrafiło
Ale za chwilę znowu tekst z głębin humanistycznej nowomowy
Aby doszło do mimetycznego kryzysu, który niejednokrotnie kończy się uruchomieniem mimetycznego łańcucha zbrodni, niezbędne jest sacrum. Jak pisze Girard w książce „Sacrum i przemoc”: Sacrum jest hipotezą ludzkiego umysłu, który widzi, że przekraczają go zewnętrzne – jak mu się wydaje moce
Zawiść osiągając krytyczny poziom potrzebuje jakiegoś sakralnego, uświęconego uzasadnienia, wyższych racji, by wyładować się w aktach fizycznej agresji.Wszystkie państwowe firmy, które nie potrafią zarobić choćby tylko na swoje koszty, powinny zostać sprzedane jak najszybciej Mamuś nie przesadzaj z tym szpitalem. Przeżyjesz. Choć nuda będzie straszna. Co do pierogów – nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że zapotrzebowanie na pierogi naszej rodziny jest niewielkie – jest olbrzymie room escape Warszawa tylko Ty nigdy nie chciałaś ich robić :) Co do bobu nie za bardzo go lubiłam do czasu gdy mój obecny sąsiad nie pokazał mi jak on go gotuje – z masłem i czosnkiem oraz kostką rosołową – mogę go jeść a jeść. Fasolka szparagowa – mhm – całe lato mogę to kosnumować. Są opinie, oczywiście ze strony wiadomego społeczeństwa, że nauczyciele biernie, a nawet patologicznie reagują na wulgarną i chamską atmosferę przedświąteczną szerzoną przez inkryminowane społeczeństwo.
Są to oczywiste potwarze, gdyż właśnie jakże reprezentatywny belferblog, reaguje pozytywnie na krytykę społeczną i zamieszcza wpis jakże świąteczny i odmienny od poprzednio krytykowanego.
Trzeba też odnotować jakże zbawienny wpływ ojcowskich napomnień katechetycznych, wskazujących na odpowiednie podmioty i formy nauczycielskich wypowiedzi (o czym pisał belferblog uprzednio).
No i mamy w rezultacie na blogu Pierwszą Gwiazdkę nowych czasów i postaw, mamy Blogoslawione Narodziny nowych czasów w postaci Ministry, po raz pierwszy chyba chwalonej na belferblogu władzy!
Jak to w kulturalnym towarzystwie pod wezwaniem dobrej zmiany bywa – wystarczy poprosić, a już nauczyciele władzę chwalą.
A po prośbie, to nawet taki zgrzyt Ministry umyka, że tak jak wszelkie poprzednie władze, ona tez w liście do parafian, pardą: podwładnych, o świadczenie pracy napomina, o zakazie nielegalnych urlopów belfrom uświadamia.
Za to właśnie, za przypomnienie o konieczności świadczenia opłacanej publicznie pracy, rok temu na Ministrze i władzy poprzedniej, na belferblogu zawisły psy.
A wystarczyło było poprosić – i dzikie ferie dla nauczycieli, tak wtedy jak i dzisiaj, przebiegłyby nauczycielom w miłej i świątecznej atmosferze prawienia władzy wazeliniarskich komplementów (bez konieczności babrania się w ferie z dzieciakami).
Oczywiście – to nadal będą ferie bez dzieci w szkole, bo przecież prośba prośbą, prawo – prawem, a sprawiedliwość przychodzi po prośbie i co najwyżej do niej (za)proszonym.

Dodam, że w znanej mi z autopsji podstawówce z gimnazjum, jak co roku nauczyciele w żaden sposób nie zasugerowali że w szkole w czasie ferii odbędą się jakiekolwiek zajęcia dla dzieci, z proszonej inicjatywy w liście Ministry. Zagrozili natomiast rodzicom (na pytania kilkorga z nich), że takie zajęcia zostaną rozważone wyłącznie, jeśli …zbierze się dostateczna escape room liczba proszących rodziców. Tak jest kamerowanie przyłączy kanalizacyjnych  co roku; zajęć nie ma, są nauczycielskie ferie od pracy z dziećmi, fakultatywne z wyboru …nauczycieli. chwilówki przez internet 

Ech tradycja… wraca nowe, tyle że przez dzieci ani rodziców nigdy nieproszone. Ot, skutki wulgarnego chamstwa i buty społecznej, co karku przed godnościom nauczycielskom zegnąć nie chce.